piątek, 25 października 2013

Aktor nie musi być mądry...


Żyjemy w dziwnym kraju. Amerykańska aktoreczka filmowa, niejaka Sharon Stone, została przedwczoraj, z wielkimi honorami, przyjęta przez najwyższe władze RP. Paranoja jest z Playboya i Nagiego Instynktu! Ludzie czy to nie jest chore!
     W mediach głównego nurtu o najważniejszych problemach Polski, wypowiadają się aktorzy!!! Paranoja ma twarz Olbrychskiego i Kondrata. Od lat powtarzam, aktor nawet najlepszy, nie musi być mądry, wystarczy żeby dobrze grał. Każdy ze współczesnych komediantów, gra, wciela się w wiele różnych postaci, geniuszy, łotrów, świętych, taki już ma zawód. W swoim zawodzie jest lepszym lub gorszym rzemieślnikiem. Na scenie, w filmie zawsze mówi cudzym głosem, głosem autora dramatu, scenariusza. Niektórzy, ci najgłupsi, najbardziej próżni, zapominają, że to jest tylko pozór, gra. Role sceniczne mieszają im się z rzeczywistością. Taka aktorska schizofrenia pomieszana z próżnością, często prowadzi do wiary we własny geniusz. Co poniektórzy, zaczynają wyrażać publiczne opinie na sprawy, których kompletnie nie rozumieją. Zapominają, że prawdziwa mądrość ze szkół aktorskich się nie wywodzi, a już na pewno, większości aktorów, do tuzów intelektu zaliczyć nie można. Z drugiej strony, aktorstwo to zawód wielkiego ryzyka i trzeba mieć duży dystans do siebie, aby nie wpaść w niszczący najbliższych samozachwyt.
 
PS. Mamy kilku bardzo mądrych aktorów, ale oni do studiów telewizyjnych, ze swoimi    opiniami(na każdy temat), się nie pchająJ 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz