wtorek, 28 stycznia 2014

Ma prawo do noszenia beretu koloru niebieskiego

Tak mi wpieczętowali w książeczce wojskowej i z tego jestem dumny. Teraz każdy dziad w wojsku łazi w berecie, a wtedy to był przywilej! Pół roku w elewskiej szkółce dla kaprali do szkolenia kaprali, to był zapierdol duży, biegiem cały czas, ale warto było. W Lęborku były dwie kompanie szkolne, Pierwsza, to szkoła dla kaprali liniowych siódmej dywizji i nasza Druga dla kaprali szkolących w przyszłości kaprali. Ja po szkole z głupoty wybrałem kompanię liniową, zamiast szkolnej, kto był to wie jaka to różnica! W35 Pułku Desantowym dostałem do wiwatu jako młody podoficer.

Adamie dzięki za fotkę


Sopot, molo, maj 1980

Minęło lat parę i pstryknęliśmy sobie fotkę na okręcie, a co! Lata 90.




2 komentarze:

  1. Fakt, w dupę dostaliśmy, ale były też miłe chwile. Np na morzu, Na ODS-sie (okręt desantowy - dla młodszych i niedesantowych czytelników) marynarze całą noc mieli przeróżne alarmy i biegali jak opętani a my desant luzik, dobre żarcie, wygodne koje, wschód słońca a na lądzie "ciepłe" namioty. Albo jazda kilkudniowa eszelonem (pociąg - jw) na poligon.
    Adam

    OdpowiedzUsuń
  2. Adamie, mój największy stres, to jak pierdyknęliśmy naszym Topasem o otwarte wrota ODSa, ja wprowadzałem kierowcę który siedział tyłem, prawa strona była lewą i odwrotnie, pamiętam P i L napisałem sobie na dłoniach. Ustka Maj, to były durne czasy.

    OdpowiedzUsuń