poniedziałek, 4 listopada 2013

Fajny film, amerykański


Serial telewizyjny i film, to jedne z filarów współczesnych mediów. W Indiach i Ameryce w pocie czoła, pracują największe fabryki snów. Zostawmy jednak Bollywood, to nie nasz krąg kulturowy, zajrzyjmy do Hollywood. Czy współczesne filmy i seriale, opisują rzeczywistość, czy ją fałszują? Jaki obraz społeczeństwa amerykańskiego wyłania się z tych produkcji i jakie treści promują?
Oto mój subiektywny opis.
 
         W Ameryce, na prawie wszystkich szczeblach zarządzania najwyższe stanowiska, zajmują czarnoskórzy, w obowiązującej nomenklaturze zwani Afroamerykanami. Większość,  to  absolwenci najlepszych amerykańskich uniwersytetów. Zarządzani przez nich biali, żółci i inni kolorowi w większości też mądrzy, nigdy bystrością i przenikliwością nie dorównują swoim czarnym szefom.
       Afroamerykanin takie określenie obowiązuje nie tylko w filmie. Murzyn jest słowem obraźliwym. Idąc tym tropem białych należy przemianować na Euroamerykanów, a żółtych na Azjoamerykanów, porządek musi być.
        W USA najpobożniejszą mniejszością są Żydzi. Jeśli na ekranie obchodzone są jakieś święta bądź uroczystości wyznaniowe, to w większości dotyczą one obrządku mojżeszowego. Co drugi ekranowy ślub zawierany jest przed rabinem, a najczęstsze święto ekranowego młodzieńca lub jego najbliższego kolegi to barmicwa.
        Najbardziej załganą sektą jest kościół katolicki. Filmowi księża i zakonnice to w najlepszym wypadku bezduszne typy całkowicie pozbawione miłości bliźniego. Obraz krzyża na ekranie najczęściej przedstawiany jest w kontekście kolejnego niecnego uczynku funkcjonariuszy tej nieludzkiej instytucji.
        Całkowitym przeciwieństwem złych katolickich księży są empatyczni do bólu homoseksualiści, w nomenklaturze filmowej zwani gejami. Wątek gejowski wplatany jest najczęściej w opowiadania o klasie średniej lub wyższej. Wrażenie nadreprezentacji tej orientacji seksualnej wśród yuppies jest nieodparte.
        Zbrodniarze, zwyrodnialcy, matoły i miejscowe głupki mają najczęściej polsko brzmiące nazwiska kończące się na -cki i -ski.

Powyższe, jest luźną zbitką obserwacji. Część jest wynikiem idiotycznej poprawności politycznej. Jednak niektóre, stosowane od dawna, to perfidne działania mające na nowo ukształtować świadomość społeczną. Oglądając kolorowe obrazy, nie dajmy się zwariować.

 

PS. Jeszcze drobiazg. Żałośnie nachalne promowanie firmy Apple. Większość filmowych użytkowników komputerów, korzysta z tego sprzętu, a jabłko jest zawsze świetnie skadrowane. Paskudnie obgryziony product placement, drogich zabawek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz