środa, 27 listopada 2013

Rajdowców trzech i drogi trzy


Polscy kierowcy rajdowi – przypadki trzy: medialnego lowelasa, rajdowca narciarza i niedojrzałego asa.
    Pierwszy, pięćdziesięciolatek, od wielu lat brylujący w mediach. Przystojny, wysportowany i zawsze zabójczo uśmiechnięty. Elokwentny, inteligentny, bystrzak w każdym calu. Same zalety po prostu gwiazda, to zawodowy kierowca rajdowy – Krzysztof Hołowczyc. Facet z Olsztyna, medialny rajdowiec i celebryta. Co z sukcesami zawodowymi, ano różnie, jak twierdzą zazdrośni i złośliwi, prawdziwych sukcesów ma na swym koncie niewiele, za to jest najbardziej rozpoznawalnym kierowcą rajdowym w Polsce. Były samochodowy Mistrz Europy, ćwierkają zachwycone panie, tak, ale to mało znaczące osiągnięcie, twierdzą wrogowie. Coś musi być na rzeczy, bo ostatnimi laty sukcesów jest mało, a bardzo prestiżowe rajdy takie jak Dakar, dwukrotnie (trzy?) nie ukończone, w tym tegoroczny w dosyć kompromitującej kraksie(patrz link poniżej).
    Drugi, Adam Małysz, nasz Orzeł z Wisły. Skromy, stonowany, wieczny perfekcjonista. Według wielu najlepszy skoczek świata. Skończył karierę w blasku chwały, bardzo mądre posunięcie, niewielu tak potrafi. Nie minęło parę chwil i już znalazł sobie nowe zajęcie, rajdy samochodowe. Trudna profesja, wymagająca samodyscypliny, rozważnej odwagi  i ciężkiej pracy, ale tego Panu Adamowi nigdy się nie brakowało. W krótkim czasie nowe zajęcie zaczęło przynosić pierwsze sukcesy, nie medalowe jeszcze, ale bardzo spektakularne. Już dwa razy zdołał ukończyć południowo amerykański Dakar. Tym samym stało się coś niebywałego, niedoświadczony kierowca zdołał w ten sposób pokonać, starego wygę Hołowczyca, który do mety dwukrotnie nie dojechał, a zawodowo jeździ przecież dziesiątki lat! Zobaczymy jak będzie w przyszłym roku, ale założę się o butelkę, że i tym razem Pan Adam zwycięży. Pozostaje tylko pytanie, czy przypadkiem tym razem Hołowczyc nie stchórzy?
    Trzy, Robert Kubica, tragiczny przypadek młodzieńczej brawury i nieodpowiedzialności. Na początku, konsekwentnie budujący swą torową karierę, wybitny młodzieniec, dopiął swego i został przyjęty do renomowanej stajni Formuły 1. Z wyścigu na wyścig szło Robertowi coraz lepiej. Wróżono mu oszałamiającą karierę i mistrzowskie laury. Cóż się stało, brak wyobraźni, młodzieńcze zawadiactwo, czy po prostu zwyczajna głupota, przerwały pasmo sukcesów i szansę na wielkość. Wsiowy wyścig, maleńką podłą Skodą, prawie urwał mu ramię, a ponad roczna rehabilitacja i tak nie wróciła genialnej sprawności.Czy musiał się tam ścigać, po stokroć nie!!! Prawdziwe asy Formuły, nie ryzykują swego zdrowia dla dziecinnych fantazji, mało tego większość ma kontraktowy zakaz uczestniczenia w tego rodzaju zabawach, po prostu są zbyt cenni. Kubica zmarnował swoją szansę! Obecnie ściga się w rajdach, ale ostatnio nie jest w stanie ukończyć żadnego! Notorycznie rozbija swoje auta, bo jego sprawność ruchowa została trwale ograniczona, tragiczna konsekwencja totalnej głupoty!
    Trzy przypadki, samo życie! Na którego stawiam, oczywiście na Małysza, talent połączony z mądrością i konsekwencją daje zawsze najlepsze owoce. Nie zapominajmy również o łucie szczęścia, jakiego każdy zawsze potrzebuje!

 

PS. Najprawdziwszym i bardzo stabilnym zawodowcem w branży jest Leszek Kuzaj.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz